Uroda
to nie wszystko. Trzeba mieć talent, żeby zostać uznaną aktorką. Bo w Hollywood
jest cała masa brzydkich aktorek, które odniosły sukces. Oczywiście, pojęcie
kobiecej urody jest jeszcze bardziej względne niż w przypadku urody męskiej.
Wiele kobiet, które jedni określą jako brzydkie, inni uznają za kobiety o
oryginalnej urodzie, które mają w sobie „to coś”. Dlatego na mojej liście nie
ma na przykład Meryl Streep czy Tildy Swinton. Według mnie to kobiety o
ciekawej, zjawiskowej urodzie, trudnej, wymagającej pewnej dozy zrozumienia,
ale na pewno nie brzydkie. Jeszcze inna sprawa jest taka, że niekiedy uznajemy,
że kobiety grube są z miejsca brzydkie. Nie zgadzam się z tym i dlatego na
mojej liście nie ma Kathy Bates czy Leny Dunham. Jeśli im się dobrze przyjrzeć
– ich twarze są naprawdę ładne. Przyznam jednak, że tym razem moja lista
mogłaby być znacznie dłuższa. Wybrałam zatem 11 (nie mogłam zdecydować, którą z
nich odrzucić, żeby była okrągła 10) aktorek, które zrobiły karierę, z
powodzeniem występują w serialach i filmach, mimo, iż nie są klasycznymi
pięknościami. I muszę przyznać, że to cieszy – cieszy, że na ekranie jest
miejsce dla każdego. Strach pomyśleć, jak niskie byłoby poczucie wartości
kobiet, gdyby w filmach występowały same piękności. Warto jednocześnie
zauważyć, że w przeciwieństwie do mężczyzn, brzydkie aktorki nie są
(najczęściej) zaszufladkowane do grania określonego typu ról.
Muzy Almodovara nie mogło tu zabraknąć. Słyszysz „brzydka aktorka”, myślisz „Rossy de Palma”. Nie muszę chyba pisać, co sprawia, że jest tak, a nie inaczej postrzegana. Długi, krzywy nos, wyłupiaste oczy, krzywe zęby, wysunięta szczęka – trochę tego za dużo, by mówić o zniewalającej urodzie. Stwórca ewidentnie poskąpił Hiszpance urody, ale to właśnie dzięki jej brakowi została ona odkryta przez Almodovara. Przy okazji stała się też modelką i muzą Jeana Paula Gaultier czy Christiana Louboutina.
Spelling mocno zbrzydła ostatnimi laty, zapewne za sprawą operacji plastycznych, jednak już za czasów swojego największego – a właściwie jedynego sukcesu w karierze – czyli roli w Beverly Hills 90210, była tą najbrzydszą bohaterką, choć kreowano na nią Andreę Zuckerberg, szarą myszkę w okularach. Spelling wielkiej kariery nie zrobiła (podobnie jak reszta obsady serialu), jednak nie dała o sobie zapomnieć, występując w reality show o własnym życiu i pisząc nikomu niepotrzebne poradniki i wspomnienia. Aktorką jest dziś żadną, powiedzmy więc, że to jedna z najbrzydszych celebrytek.
To wszechstronna i utalentowana aktorka. Często, gdy byłam mała, myliła mi się z Meryl Streep, jednak ta w przeszłości była naprawdę piękna, choć na swój, oryginalny sposób. Close nigdy nie była ładna, chyba jej ostre rysy twarzy na tym zaważyły. Pewnie dlatego najczęściej gra kobity silne, pewne siebie, demoniczne i nieustępliwe.
Często czytam o niej, że jest piękną kobietą. Niestety, ja tego piękna nie widzę. Urodę Charlotte ewidentnie odziedziczyła po tacie. Ale trzeba przyznać, że jej oryginalna twarz idzie w parze z bogatą mimiką, która okazuje się przydatna w rolach, które gra. Nie dziwi też, że jako kobieta szczupła (żeby nie powiedzieć chuda) Gainsbourg jest muzą wielu projektantów i twarzą domów mody, a do tego nazywa się ją ikoną stylu.
To akurat przykład brzydkiej aktorki, która stała się aktorką charakterystyczną – specjalistką od ról komediowych. Kobiety czarnoskóre w ogóle mają oryginalną urodę, więc na tej liście znalazłoby się pewnie miejsce jeszcze dla kilku innych czarnoskórych gwiazd ekranu. Goldberg, utożsamiana z komediami, osiągała sukcesy nie tylko w rolach komediowych, ale i dramatycznych. W końcu jej drugi występ na ekranie to Kolor purpury, za który zdobyła Złoty Glob. Goldberg można cenić także za jej dystans do siebie – który widać przede wszystkim w jej ubiorze, zwłaszcza na czerwonym dywanie. No i za to, że nigdy swojej urody nie próbowała poprawiać.
Anjelica Huston od zawsze kojarzy mi się z czarownicą. Może dlatego, że nie brakuje ról wiedźm na jej koncie. Z czarnymi długimi włosami, bladą twarzą i ustami podkreślonymi czerwoną szminką bardzo do nich pasuje. Nigdy nie można jej było uznać za piękność, ale dziś Morticia Addams wygląda, niestety, naprawdę upiornie – co jest efektem licznych operacji plastycznych.
Nie mogę przeboleć, że Lewis grała w Co gryzie Gilberta Grape’a Becky, która w książce była bardzo piękną dziewczyną. Bo Lewis w tym filmie wygląda koszmarnie. Zdecydowanie mało kobieco czy dziewczęco. Przy czym trzeba dodać, że obecnie – choć jest już po 40-tce – aktorka wygląda znacznie lepiej niż w młodości. Faktem jest, że służą jej długie włosy i prosta grzywka – takiej fryzury powinna się trzymać.
Uroda tej aktorki jest chyba bardzo względna – przyćpane oczy, mało sympatyczny wyraz twarzy, wąskie usta. Można powiedzieć, że ma w sobie coś pociągającego, intrygującego. Z drugiej strony – ma trochę urodę androgyniczną, lekko przypomina mężczyznę. Jest dobrą modelką – na wielu zdjęciach wygląda bardzo ciekawie właśnie za sprawą niecodziennej twarzy. Fotografowie i projektanci to w niej kochają. Sevigny mimo kontrowersyjnej urody jest ikoną stylu, nazywaną nawet następczynią Kate Moss. I podobno zawsze prosi o nieretuszowanie swoich zdjęć. W tym roku kończy 40 lat i trzeba przyznać, że mimo wszystko na swoje lata nie wygląda.
O Felicity Huffman świat usłyszał tak naprawdę dopiero za sprawą Gotowych na wszystko. W serialu stworzyła świetną postać, ale przy okazji była też najmniej atrakcyjną „desperatką” (choć uroda Teri Thatcher też jest dyskusyjna). Uroda (i talent który ujrzał światło dzienne w serialu) predestynowała Hoffman do zagrania transseksualistki Bree w filmie Transamerica, za którą to rolę dostała nominację do Oscara i zgarnęła Zloty Glob. Warto zwrócić uwagę, że wraz z kolejnymi sezonami Gotowych na wszystko Huffman zaczęła wyglądać prywatnie coraz lepiej – za sprawą odpowiedniego makijażu i fryzury.
Aktorka komediowa, głównie telewizyjna, prowadząca własny talk – show. Może być Wam znana np. z Flinstone’ów, za których dostała co prawda Złotą Malinę (a także za dwa inne filmy z tego roku). Jest puszysta, ma dość wysokie czoło i raczej nic pociągającego w sobie. Nie brakuje jej za to poczucia humoru i dystansu do siebie i chyba te czynniki decydują, że cały czas funkcjonuje w show – biznesie.
Bardzo sympatyczna, charyzmatyczna i utalentowana aktorka będąca ulubienicą braci Coen. Gra kobiety z charakterem. Nie wiedzieć czemu, jej bohaterki są często raczej mało kobiece – bez makijażu, poczochrane, mało pociągające, ale za to zabawne i ciepłe. Na postaci grane przez McDormand bardzo miło mi się patrzy i wygląd nie ma tu nic do rzeczy.
Przyznam,
że tym razem nie brałam pod uwagę polskich aktorek. Ale u nas także nie brakuje
takich, które sukces zawdzięczają jedynie talentowi i pracy. Jadwiga Jankowska
– Cieślak, Jowita Budnik, Dorota Chotecka – to kilka nazwisk, które na szybko
przychodzą mi do głowy. Jeśli chodzi o pozostałe aktorki zagraniczne, lista
mogłaby się wydłużyć, ale to kwestia gustu. Dla jednych brzydka jest Scarlett
Johannson, dla innych Jennifer Aniston, Renee Zellweger czy Uma Thurman. Fala
hejtu za wygląd spływa na Sarę Jessicę Parker czy Lenę Dunham. Podzielone są
opinie o Tildzie Swinton i Meryl Streep. Pięknościami nie są Emma Thompson,
Edie Falco czy Kathy Segal. Ale pamiętajmy, że wygląd to nie wszystko. Mimo to,
czekam na Wasze opinie.