15.07.2012

Moda z seriali: Skins (E4)


Oto i obiecany cykl. Modne seriale, serialowa moda, moda z seriali...Zwał jak zwał. Powstaje, bo doszłam do wniosku, że lubię seriale, w których bohaterowie, a szczególnie bohaterki, mają swój niepowtarzalny styl ubierania i ubierają się według pewnych trendów, a czasami sami te trendy wyznaczają. Łapię się na tym, że zwracam uwagę na stroje – jakoś po prostu przyjemniej mi się ogląda, kiedy bohaterowie są fajnie ubrani. Staram się zawsze coś podpatrzeć, coś wynieść dla siebie, co mogłabym przełożyć na swój wygląd, choć najczęściej brakuje mi odwagi, by te innowacje wdrażać. Do obojętnie jakiego odcinka Skins czy 90210 mogę jednak powrócić tylko po to, by popatrzeć z zazdrością na te wszystkie prześwietne stylizacje. To mnie przyciąga, to przykuwa moją uwagę do tego stopnia, że choć znam dokładnie dalszą fabułę, nie potrafię odejść od telewizora. Żeby nie było – nie jestem żadną tam fashionistką, szafiarką, ofiarą mody, a bloga nie przekształcam w modowy. Nie śledzę jakoś szczególnie trendów i doniesień z najnowszych pokazów mody. Nie jestem też zakupoholiczką, nie biegam po wyprzedażach i nie kupuję ubrań, tylko dlatego, że są przecenione. Ale lubię się fajnie ubrać – chyba jak każdy. W tym cyklu znajdą się nie tylko seriale, które mnie inspirują, ale po prostu seriale, których twórcy zadbali, by kostiumy (bo nie zapominajmy, że w wypadku seriali nawet dżinsy to kostium) były estetycznie miłe dla oka.

Zaczynam od Skins, bo ten serial wydaje mi się (a przynajmniej dla mnie takim jest) być najbardziej podążającym za modą i kreującym nowe trendy. Każdy z bohaterów to indywidualność, której osobowość podkreślona jest przez strój. O dobór odpowiednich strojów odpowiedzialny jest (a właściwie był, bo 6 sezon był podobno ostatnim) stylista Edward K. Gibbon. Bohaterowie serialu nie pochodzą ze zbyt zamożnych rodzin i dlatego nie noszą strojów od znanych projektantów (jak pewnie jest w Plotkarze – choć nie wiem, nie oglądam), lecz ubrania z sieciówek, brytyjskich butików czy sklepów z używaną odzieżą. Na stronie stacji e4, emitującej serial, znajdziemy opis wielu stylizacji, które można było w nim zobaczyć i okazuje się, że ciuchy, w których występują aktorzy z powodzeniem znajdziemy w H&M, Primarku, Top Shopie czy New Looku. Ale nie o to chodzi, by mieć na sobie te same ciuchy. Podoba mi się ten skinsowy styl – styl, w którym nic nie jest zabronione. Wszystko można łączyć ze wszystkim, co sprawia że czasami bohaterowie są wręcz nie ubrani, a przebrani. I wyglądają nonszalancko, jak gdyby wstali dopiero z łóżka i narzucili na siebie pierwsze lepsze ciuchy. I najciekawsze, że okazuje się, że to wszystko ze sobą gra. Czy któraś z Was, drogie panie, nosi do sandałków na wysokim obcasie skarpetki? Takie zwykłe, kolorowe skarpetki? Ja też nie. A dziewczyny ze Skins tak i nikogo to nie dziwi. Chyba trudne to do osiągnięcia u nas (no, przynajmniej w moim mieście). Ale akcja serialu dzieje się w Wielkiej Brytanii i jestem w stanie uwierzyć, choć nie byłam jeszcze na londyńskiej ulicy, że tak właśnie tam się ludzie noszą. Nie tylko młodzi. Wszelka dowolność i ekstrawagancja są na porządku dziennym. Pięknie to wygląda, choć niekoniecznie wszystko bym skopiowała. Najbardziej podobają mi się style Effy i Cassie, ale po kolei. Zacznijmy od pierwszej generacji (niewtajemniczonym wyjaśniam, że obsada Skins zmienia się co dwa sezony, wraz z bohaterami, a więc przez dotychczasowych sześć sezonów mieliśmy do czynienia z trzema generacjami bohaterów).


W generacji pierwszej jeśli chodzi o wygląd liczy się przede wszystkim Cassie. Jaki jest jej styl? Na pewno dziewczęcy i romantyczny. Cassie kocha kwiatki, motylki, kokardki…Wybiera ubrania w delikatnych, kremowych kolorach, różach i innych pastelach, z delikatnych, przewiewnych materiałów. I preferuje spódniczki, ale bynajmniej nie krótkie, lecz co najmniej w kolano (czy ona w ogóle wystąpiła kiedyś w spodniach?). Buty oczywiście też dziewczęce – nie rzadko eleganckie trzewiki czy baletki. Co wyróżnia styl Cassie to, po pierwsze, nie pasujące czasami do siebie na pierwszy rzut oka zestawienia (jak np. dziewczęca spódniczka i t-shirt z nadrukiem szkieletu, który cieszy się dużym uwielbieniem fanów), i oryginalne dodatki – wielkie okulary, słomkowy kapelusz czy zegarek na bransoletce założony na nodze. Jej styl jest trochę babciny, używając modnego określenia – vintagowy. A według mnie po prostu słodki i uroczy.









Inne bohaterki tej generacji swoim wyglądem jakoś szczególnie nie powalają. Styl Jal i Michelle to właściwie brak stylu (czego potwierdzeniem jest też znikoma ilość zdjęć tych bohaterek w sieci). Ich wygląd nie zachwyca, a wręcz drażni – jak można się tak źle ubrać. Ale porównując je z bohaterkami następnych serii widać, że ta pierwsza generacja to była tylko taka wprawka, stylista dopiero się rozkręcał. Także jeśli chodzi o bohaterów płci uznawanej za brzydszą – tu noszą jeszcze w miarę zwykłe, nie przekombinowane rzeczy. W następnych sezonach jest już zdecydowanie bardziej dziwnie – tak jak, moim zdaniem, faceci wyglądać nie powinni. Stąd też zajmuje się wyłącznie dziewczynami.





Tym strojem Jal pobiła wszystkich
Ekipa drugiej generacji
Generacja druga – w niej króluje Effy, grana przez Kayę Scodelario, która wyrosła chyba na największą gwiazdę serialu. Poza tym, że jest fascynującą postacią, jest też genialnie ubrana, właściwie w każdym odcinku. Nie będę ukrywać, że jej styl podoba mi się najbardziej. Doskonale oddaje jej osobowość – niezależność, buntowniczość, zadziorność, skrywany głęboko smutek. Czerń i szarości są odbiciem jej wewnętrznego mroku, a ultrakrótkie sukienki i kabaretki zakłada, bo wie, że wyzywający wygląd skupia uwagę. A Effy jest właśnie osobą, która do życia jak tlenu potrzebuje zainteresowania ze strony innych, czyli czegoś, czego nie zaznaje w domu rodzinnym.




Effy często można zobaczyć w za dużych swetrach czy koszulach w kratę, założonych np. do krótkich spodenek czy legginsów. Na nogach martensy lub jakieś jeszcze cięższe buty, do tego pasek z ćwiekami, a na szyi mnóstwo długich wisiorków, sznury korali i łańcuszek z krzyżykiem bądź po prostu różaniec. Styl Effy to taki glam rock, uzupełniony oczywiście odpowiednim makijażem eksponującym oczy.



W drugiej generacji również pozostałe bohaterki wyglądają bardzo interesująco. Bliźniaczki Emily i Katie mocno z sobą kontrastują charakterami, a przy tym prezentują także dwa różne style ubierania. Emily jest nieśmiała, skryta, a w stylu ubierania dziewczęca i zachowacza – nosi ubrania w jasnych kolorach, lubi zestawiać spódniczki z rozpinanymi sweterkami, a  we włosach nosi kokardy. W sumie jej styl jest bardzo wyważony i nie wzbudza kontrowersji. Natomiast jej siostra ubiera się bardziej kobieco i jak na swój wiek poważnie, ale taka właśnie jest Katie – pragnie być dorosła, a przynajmniej pragnie by tak ją traktowano. Jest przebojowa i harda, lubi imprezować. Uwielbia panterkowe wzory – ma m.in. sztuczne futro, sweter i sukienkę w ten deseń. Lubi też koronki, wysokie obcasy i wszelkie obcisłe ubrania. Na głowę często zakłada opaskę, co w połączeniu z oczami podkreślonymi czarnym eye-linerem przywodzi na myśl styl pin-up girl z lat 50.










Dość dziwny styl prezentuje niepokorna Naomi, bardzo inteligentna dziewczyna, która zawsze mówi to co myśli, często jest cyniczna i sarkastyczna, a przy tym bardzo wrażliwa. Naomi bardzo lubi intensywne kolory i wzory, które wyróżniają ją z tłumu. Przeważnie widzimy ją ubraną raczej na sportowo, w luźnym t-shircie, legginsach i marynarce. Nawet, kiedy zakłada spódniczkę nie wygląda dziewczęco, bo ewidentnie jest typem chłopczycy, która źle się czuje w ubraniach w kwiatki i na obcasach (co ma z pewnością swoje źródło w tym, że jest lesbijką).




 Co by nie mówić o wszystkich tych postaciach, i tak najbardziej wyraziście wygląda Pandora. Pandora jest bardzo dziecinna, trochę jakby nierozgarnięta, nie dorosła do samodzielności, szalona i beztroska. Podkreślają to jej kolorowe ubrania, często z dziecinnymi motywami lub w paski, pasiaste skarpety czy rajstopy, dziecinna biżuteria i włosy związane w dwa kucyki lub ozdobione kolorowymi spinkami. Jej wygląd zabawnie kontrastuje z wyglądem jej najlepszej przyjaciółki, Effy.






Bohaterowie trzeciej generacji
Trzecia generacja Skins to już w zasadzie nic nowego, za równo pod względem fabuły jak i wyglądu bohaterów. Jest chłopczyca, jest typ dziewczęcy, jest typ bardziej kobiecy i styl bardziej sportowy. Chyba najkoszmarniej w tych dwóch seriach ubrani są bohaterowie męscy. Może to więc dobrze, że zamiast stoczyć się po równi pochyłej, producenci postanowili zakończyć emisję serialu (podobno mają powstać jeszcze cztery odcinki pokazujące dalsze losy wybranych postaci z wszystkich generacji).
W generacji trzeciej z ekranu bije może więcej ekstrawagancji niż dotychczas. Bo czy któraś z Was wyszłaby tak na ulicę?



Mini ubiera się na co dzień jak na imprezę – cekiny, złote getry, krótkie skórzane spodenki, niebotyczne obcasy, świecidełka, sztuczne futro. Mini uwielbia błyszczeć, przywiązuje kolosalną uwagę do wyglądu, jest zresztą po prostu zadufana w sobie. Jest typową szkolną gwiazdą – nawet tak jak przyjęło się w filmach dla nastolatek, chodzi z największym szkolnym przystojniakiem, którym nieprzypadkowo jest kapitan szkolnej drużyny rugby. Oczywiście, pod przykryciem z piór i cekinów kryje się bardzo samotna, zagubiona dziewczyna.



Skomplikowaną osobowość ma też Franky, wychowywana przez dwóch gejów. Początkowo dziewczyna o androgenicznym wyglądzie ubiera się bardzo po męsku – marynarki, spodnie cygaretki, zapięte pod szyją koszule, kamizelki, męskie mokasyny. Pod tymi ciuchami będzie chować swoją kobiecość. 



Z czasem jej styl ewoluuje i znajdą się w nim obcisłe spódniczki czy bardziej kobiece bluzki, ale nie zrezygnuje ze zbyt obszernych marynarek i trampek. Dla mnie hitem pozostanie skórzana kurtka z wełnianymi rękawami. Chciałabym taką dorwać.



Zdecydowanym przeciwieństwem Franky jest Grace. W szafie tej baletnicy siłą rzeczy dominują sukienki i spódnice. Jej styl jest trochę kopią stylu Cassie z pierwszej generacji. Grace nie pogardzi klasyką w stylu Audrey Hepburn – proste, grzeczne sukienki, lakierowane pantofelki na niewielkim obcasie, na szyi apaszka, a włosy spięte w koczek. Grace jest zdecydowanie najbardziej elegancka z wszystkich bohaterek serialu.




Grace i jej chłopak Rich
Jest jeszcze Liv, która preferuje styl luźny, niedbały, ukrywający trochę jej dodatkowe kilogramy. Wybiera stroje bardzo kolorowe, bluzki dość obszerne, spodnie niemalże dresowe, a buty przeważnie płaskie. Czasami zakłada też jakieś dziwaczne kombinezony. Liv obwiesza się ogromnymi ilościami biżuterii, z charakterystycznymi różowymi kolczykami w kształcie gwiazdek na czele. Wydaje się, że Liv stawia przede wszystkim na wygodę, a uwagę chce przykuwać właśnie biżuterią. Jej styl jest według mnie trochę kiczowaty i zupełnie mi się nie podoba.






Nie wiem czy jest tu jeszcze cokolwiek do podsumowania. Z pewnością każdy na pierwszy rzut oka widzi, że bohaterowie tego serialu nie mają na sobie przypadkowych ubrań, a styl każdego jest bardzo przemyślany i dobrany do jego charakteru. Patrząc na polskie ulice widzę coraz więcej osób, które próbują naśladować taki wygląd i biorąc pod uwagę popularność Skins wśród młodzieży, może to właśnie jego zasługa . Chociaż nadmierne poświęcanie czasu na dbanie o wygląd uważam za głupie, to jednak chciałabym, żeby nasze ulice przepełnione były takimi kolorowymi, ciekawie ubranymi ludźmi. Strój odzwierciedla naszą osobowość, co w Skins jest znakomicie uchwycone. Jest swego rodzaju manifestem. Niestety, my cały czas jeszcze manifestujemy, że jesteśmy szarzy i smutni. I to się udziela. We mnie, gdy spotykam wokoło fajnie ubranych ludzi, odzywa się jakaś taka chęć, by też się tak fajnie ubrać, by też coś takiego sobie kupić, i od razu mam ochotę biec do second-handu (to może i brzmi tak zachodnio, ale szczerze mówiąc wolę swojski lumpeks), by takiego czegoś poszukać. A nawet jeśli czyjś nowatorski wygląd mi się nie podoba, pochwalam odwagę wnoszenia na ulice modowego indywidualizmu. Osobiście nie lubię wyglądać jak wszystkie inne dziewczyny, dlatego unikam kupowania rzeczy, które są obecnie modne i które znajdę w pierwszym lepszym sklepie. Poza tym, co to za sztuka wejść do sklepu i kupić ciuch. Znaleźć coś świetnego w lumpeksie, to jest to. Ale to już chyba temat na inną okazję (a rozpisałam się i tak straszliwie) ;)  

10 komentarzy:

  1. Oglądałam amerykańską wersje tego serialu i mówiąc szczerze raczej na ciuchy szczególnej uwagi nie zwróciłam ;p ale serial [aż się sama sobie dziwie] podobał mi się !

    PS. Może bohaterki i ich ciuchy z "Sexu w wlk mieście" :> ? Miałabyś o czym pisać ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, amerykańska wersja jest dużo gorsza, z tego co czytałam i widziałam w zwiastunie. Sama nie oglądałam, bo bym się za bardzo wkurzała, że coś zepsuli ;) I ciuchy chyba tez tam nie grają takiej roli.
      A "Sex w wielkim mieście" pojawi się w swoim czasie ;) Nie może być inaczej, w końcu to jeden z pierwszych seriali, który zaczął wyznaczać pewne trendy w modzie.

      Usuń
    2. W takim razie bardzo się ciesze, bo to jeden z moich ulubionych seriali!

      apropos skins to w takim razie nie mam pojecia jak dobra musi być wersja UK skoro ta z US jest kiepska! Ja nie spodziewalam sie tak dobrego, ciekawego i zaskakujacego serialu; no moze oprocz paru scen wybitnie jakby wyrwanych z jakiegos austina powersa czy innych glupot ;p

      Usuń
  2. Mimo, że Effy była najlepiej ubraną postacią, to jednak odnoszę wrażenie, że twórcy trochę przesadzili- nie sądzę, żeby w ciuchu, w którym prezentowała się bodaj w 1 odcinku 2 generacji została tak wpuszczona do szkoły. Jeśli chodzi o 'jedynkę', to faktycznie najciekawiej prezentuje się Cassie. Ostatnia seria to już popis hipsterstwa- zwłaszcza Alo;p.
    Choć "Plotkara" opisuje życie wyższych sfer, to mi i tak bardziej podobają się pomysły brytyjskiego serialu- więcej kolorów i pomysłów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, akurat ta szkoła do której chodzili i w ogóle szkoły w Anglii są bardziej otwarte chyba na wygląd uczniów.
      Popis hipsterstwa - rzeczywiście, to dobre określenie ;) W Plotkarze ubierają się chyba bardziej elegancko, z tego co widzę czasem na zdjęciach i to też nie do końca jest mój styl, aczkolwiek nie przeczę, że Plotkara jest bardzo stylowym serialem. Może nawet o nim wspomnę, bo jednak chyba by wypadało w takim cyklu.

      Usuń
  3. Na modę lubię patrzeć i podziwiam odwagę osób, które ubierają się według własnego gustu, a nie wytycznych trendów mody.
    "Skins" nie oglądałam. A te stroje, mimo że czasem wyglądają ciekawie, są całkowitym zaprzeczeniem tego, co mi się w modzie podoba. Po prostu nie lubię takiego zestawiania niepasujących do siebie rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Na modę lubię patrzeć i podziwiam odwagę osób, które ubierają się według własnego gustu, a nie wytycznych trendów mody." - ja podziwiam ich konsekwencję. Wielokrotnie już sobie postanawiałam, że będę się trzymać jednego stylu - raz miała to być czerń i styl bardziej mroczny, rockowy (coś a'ala wspomniana Effy, tylko może nie aż tak odważny), raz np. bardziej taki styl hippie - długie spódnice, kwiaty, dzwony, koraliki itd. Ale podobają mi się tak różne rzeczy, że po prostu nie potrafię się zamknąć tylko w obszarze jednego stylu. I trochę nad tym ubolewam.

      Usuń
  4. Kupiłam taką kurtkę skorzaną z wełnianymi rękawami w taniej odzieży, identyczną. Jest z Top Shop'a ;) Noszę ją jako kamizelke.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kupiłam taką kurtkę skorzaną z wełnianymi rękawami w taniej odzieży, identyczną. Jest z Top Shop'a ;) Noszę ją jako kamizelke.

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest istna rewelacja! Osobiście uważam, żen ie ma nic lepszego od dobrze dobranych ciuchów. Ja teraz planuję ruszyć ze swoimi, ręcznie robionymi rzeczami. Zakupiłam już nawet pierwsze włóczki na http://welnabawelna.pl/wloczki-z-alpaki - mam nadzieję, że wyjdzie to tak, jak planuje!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zostawiasz po sobie ślad, bo to daje mi motywację do pisania. Fajnie jest mieć świadomość, że moje słowa nie trafiają w próżnię. Każdy komentarz czytam z uwagą, choć nie na każdy odpisuję. Nie widzę sensu w odpisywaniu dla samej zasady, kiedy nie mam nic do dodania. Mam nadzieję, że to rozumiesz.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...