04.01.2016

Podsumowanie roku 2015 : filmy i seriale

Co mi przyniósł ten rok filmowo? 87 filmów obejrzanych, o ile nie pomyliłam się w obliczeniach (w tym filmy oglądane po raz któryś z kolei). Mało, dużo za mało, ale czasu też za mało żeby pogodzić różne zainteresowania i inne rozrywki. Ale sporo z tych filmów było naprawdę dobrych. Ocenę 10/10 stawiam rzadko, prawie nigdy, za to 9/10 dostały:

Mama reż. X. Dolan
Życie Adeli reż. A. Kechiche
Disco Polo reż. M. Bochniak
Bogowie reż. Ł. Palkowski
Boyhood reż. R. Linklater

I rzeczywiście, mogę powiedzieć, że są to najlepsze obejrzane przeze mnie filmy w minionym roku. Mama to chyba rzeczywiście najlepszy film Dolana (choć moim nr 1 zawsze będą Wyśnione miłości), Życie Adeli to prosty film, ale niezwykle prawdziwy, poruszający i nawet momentami bolesny. Ale nie mam tu na myśli bynajmniej scen erotycznych, na wyrost ocenionych jako niezwykle kontrowersyjne. Tak, Życie Adeli to chyba najlepsze co obejrzałam w 2015 roku. I chyba czas na powtórkę. No ale też Boyhood mnie zachwycił. Mam z Richardem Linklaterem bardzo podobną wrażliwość. Obejrzałam też w tym roku Bogów i w końcu wiem, o co było tyle hałasu. Tomasz Kot faktycznie zasłużył na wszelkie możliwe wyróżnienia za swoją kreację, a sam film jest przykładem tego, że biografia nie musi być nudna i nie musi być laurką. Film w iście hollywoodzkim stylu. Disco Polo to z kolei świetna zabawa, na wysokim poziomie, ale też ciekawa satyra na lata 90.




Na wyróżnienie zasługują także:

Dziewczyna z szafy reż. B. Kox
Sils Maria reż. O. Assayas
Body/Ciało reż. M. Szumowska
Chce się żyć reż. M. Pieprzyca
Hardkor Disko reż. K. Skonieczny
Ognie św. Elma reż. J. Schumacher (perełka z lat 80., jeśli lubicie Klub winowajców to coś dla Was, koniecznie nadróbcie!) 

Największe rozczarowania filmowe minionego roku to zdecydowanie Hiszpanka, po której sobie wiele obiecywałam, a była jedynym w życiu filmem, podczas którego miałam ochotę wyjść z kina w trakcie seansu. Niezmiernie mnie ten film zirytował. Drugie rozczarowanie to Jestem twój. Obejrzany przypadkowo w telewizji fragment zachęcił mnie do obejrzenia filmu w całości, od początku do końca. Fragment ten był mocny, świetnie zagrany. I w sumie cały film taki jest, szokujący i zachwycający grą aktorów, ale…Ten film nie mógł się udać, skoro wszyscy jego bohaterowie są jakimiś psychopatami. On nie opowiada o normalnych ludziach, w związku z czym trudno brać go na poważnie, choć niby o poważnych rzeczach traktuje. Żeby zrozumieć o czym mówię, najlepiej go samemu obejrzeć, dla wyrobienia opinii. Dla mnie to jeden z najbardziej kontrowersyjnych polskich filmów ostatnich lat. A nie tam żadna Ida.




Jeśli chodzi o seriale, początek roku upłynął mi pod znakiem Rodziny Borgiów. Od wakacji oglądam Homeland i aktualnie kończę 5 sezon. Zaliczyłam też takie miniseriale jak Fleming (słaby), Olive Kitteridge (doskonały), Zaginiony (bardzo wciągający kryminał) i Fortitude (dziwny, ale wart uwagi). Ten ostatni powróci z drugim sezonem, nie wiem jednak czy się skuszę. Dałam też szansę Peaky Blinders, ale strasznie mnie pierwszy sezon wynudził i odpuściłam. Oczywiście oglądałam też odcinki seriali, którym jestem wierna od lat albo co najmniej od roku, ale o tym nie ma co pisać, bo za długo. Może jedynie wspomnę, że Mad Men miał godne zakończenie. Smuteczek jednak pozostał. Najciekawsze jest, że nie zaczęłam oglądać żadnego nowego serialu, takiego który by w 2015 zadebiutował, a przecież o kilku tytułach było naprawdę głośno. Ale szczerze mówiąc, nie znalazłam niczego co by mogło mnie naprawdę mocno zainteresować. Może dlatego, że coraz więcej powstaje seriali z gatunku science – fiction, co kompletnie mi nie odpowiada.


Planów na 2016 rok nie mam (filmowych , znaczy się). Może jedynie żeby częściej chodzić do kina. To jest jednak trudne, jeśli nie lubi się blockbusterów i innych takich ;) (latem prawie nie chodzę do kina, właśnie z tego powodu). 

3 komentarze:

  1. W tamtym roku widziałam nie wiele więcej filmów, aż mi wstyd ;)
    Ze wszystkich wyróżnionych filmów widziałam tylko "Boyhood", który mi mnie zaskoczył. Zastanawiam się czy nadrobić "Życie Adeli" - tyle o tym filmie słyszałam, że trochę niechęciło mi to seans.
    "Ognie św. Elma" - natrafiłam jakiś czas temu na ten film, więc na pewno obejrzę :)

    A mnie się często zdarza być w kinie w lato i to nie niekoniecznie na blockbusterach :) Na takie filmy chodzę rzadko, a jeśli już to w towarzystwie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zostawiasz po sobie ślad, bo to daje mi motywację do pisania. Fajnie jest mieć świadomość, że moje słowa nie trafiają w próżnię. Każdy komentarz czytam z uwagą, choć nie na każdy odpisuję. Nie widzę sensu w odpisywaniu dla samej zasady, kiedy nie mam nic do dodania. Mam nadzieję, że to rozumiesz.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...