10.04.2015

Najlepsze serialowe role męskie

Gra w serialach to już od ponad dekady, a może nawet od dłuższego czasu, prestiż dla aktora. Seriale stoją na coraz wyższym poziomie, w związku z czym nie brakuje chętnych do grania w nich. Początkowo byli to aktorzy mniej znani, których dany serial dopiero wypromował. Ale od pewnego czasu obserwujemy trend zatrudniania w serialach aktorów z najwyższej półki, zdobywców Oscarów i innych cennych nagród. Zarówno jedni, jak i drudzy tworzą kreacje, które przechodzą potem do historii telewizji. Ja wybrałam kilka moim zdaniem najciekawszych serialowych ról męskich. Takich, które na zawsze będą się z danym aktorem kojarzyć. Ról po prostu wielkich, znakomitych, charakterystycznych. Oczywiście, opierałam się na serialach, które sama oglądałam, w związku z czym może Wam brakować Breaking Bad (Bryan Cranston) , Rodziny Soprano (James Gandolfini), Miasteczka Twin Peaks (Kyle MacLachlan) czy Hannibala (Mads Mikkelsen) albo Dextera (Michael C. Hall).

  1. Jeremy IronsRodzina Borgów (Rodrigo Borgia, papież Aleksander VI)


Moje najnowsze odkrycie. Nigdy nie byłam szczególną fanką Ironsa, a co więcej – chyba nie widziałam z nim wielu filmów. Jego rolą w Rodzinie Borgiów jestem natomiast zachwycona. Skandalem jest, że nie dostał za nią żadnej liczącej się nagrody. Bo stworzył on postać ekstremalnie wyrazistą i niejednoznaczną. Jego papież to postać zła, zakłamana, ale jednocześnie mająca w sobie nutkę człowieczeństwa – względem własnej rodziny – i dlatego przez to nie potrafię tej postaci nie lubić. Jeremy Irons swoją grą dosłownie uwodzi - kocham jego niektóre gesty i miny, którymi naprawdę potrafi przekazać wiele. To naprawdę wielka przyjemność oglądać go w tym serialu (o samym serialu napiszę wkrótce, bo zbliżam się do finału ostatniego sezonu). 

  1. Jon Hamm – Mad Men (Don Draper)


Pamiętam czasy, kiedy nie oglądałam Mad Men, a serial ten zdobywał wszystkie możliwe nagrody, co mnie denerwowało, bo miałam innych faworytów. Ale po kilku odcinkach Mad Men już wiedziałam, skąd to uznanie i coroczna nominacja do Globów i Emmy dla Jona Hamma. To jeden z tych aktorów, dla których rola w serialu okazała się przełomowa. Don Draper, w którego wciela się Hamm, to postać złożona, dekadencka, niełatwa. A Hamm znakomicie poradził sobie z oddaniem bardzo zróżnicowanych emocji, jakie przemawiają przez Dona. Sprawił, że go uwielbiamy, choć jest przecież łajdakiem, alkoholikiem zdradzającym żonę, tyranem dla swoich podwładnych. Dzięki Hammowi widzimy w nim bowiem także człowieka nieszczęśliwego, złamanego, zmęczonego życiem.  Wielka rola bez dwóch zdań.

  1. Bendeict CumberbatchSherlock (Sherlock Holmes)

Choć przed Sherlockiem Benedict pojawiał się w filmach, przyznajcie sami, że nie zwracaliście na niego wówczas uwagi. Jako Sherlock, podbił jednak serca widowni, zwłaszcza damskiej jej części. Co mnie zaskakuje, bo nie powiedziałabym o nim, że jest przystojny. Ale nie to jest ważne w roli słynnego detektywa. Cumberbatch urodził się, by zagrać tę postać. Widząc go później na ekranie w innych rolach, zawsze mam nieodparte wrażenie, że oglądam Sherlocka. Cumberbatch zbudował tę postać na nowo i zrobił to genialnie. Zestaw gestów, min, sposób wypowiedzi – wszystko to decyduje o charakterystyczności jego bohatera. Oczywiście, scenarzyści świetnie tę postać napisali, ale Benedict tchnął w nią ducha.

  1. Hugh LaurieDr House (Gregory House)

Choć od emisji ostatniego odcinka House’a mijają w tym roku ledwie 3 lata, wydaje się jakby była to cała wieczność. Od tego czasu pojawiło się przecież tyle nowych seriali i tylu nowych bohaterów, dla których straciliśmy głowę. Ale na początku był on. Doktor House. I to dla niego straciły głowę miliony widzów. Ja od niego, można powiedzieć, zaczynałam swoją przygodę z serialami. Rola Hugh Lauriego, który niestety, ale chyba już na zawsze będzie zaszufladkowany jako Gregory House, to dla mnie rola wybitna. Przypomnijmy, że zaczynał w sumie od ról komediowych. W serialu stacji FOX musiał się zmierzyć z postacią dramatyczną, ale obdarzoną ciętym, czarnym humorem. Jego bohater nie jest miłym, troskliwym lekarzem na wzór postaci z Chirurgów. Szukając dla niego epitetów można wykorzystać wszystkie najgorzej się kojarzące: samolub, drań, egocentryk, seksista, rasista, tyran. A także nałogowiec, zrzęda i człowiek pozornie pozbawiony uczuć. Ale pokochały go miliony. Jak to się stało? Może to talent Laurie’go, może jego smutna twarz, smutne spojrzenie, może głos…Najpewniej wszystko. Hugh Laurie jako House potrafił nas przekonać, że tego złośliwca warto polubić. Że to tak naprawdę smutny samotnik, którego w ten sposób ukształtowało życie. Postać House’a dzięki niemu stała się kultowa – chyba możemy tak uznać. Każdy następny taki bohater (patrz np. Thackery z The Knick) będzie już tylko jego klonem.


  1. Kevin SpaceyHouse of Cards (Francis Underwood)



House of Cards to serial wyjątkowy z wielu powodów, ale na pewno do jego sukcesu przyczyniło się obsadzenie Kevina Spacey w głównej roli. Dawno już nikt nie stworzył tak wybitnej roli w serialu jak jego rola Francisa Underwooda. Ten serial warto oglądać choćby dla niego, by rozkoszować się jego kunsztem aktorskim. Na ekranie Spacey jest władczy i magnetyzujący, a na jego wypowiedzi w stronę widza czeka się z niecierpliwością. I choć Francisa Underwooda nie da się lubić (a przynajmniej nie powinno), to ogląda się go z przyjemnością. Niewątpliwie wielka rola Spaceya, chyba lepsza nawet od American Beauty.


  1. William H. MacyShameless (Frank Gallagher)



Shameless to serial nietuzinkowy, bo mówiący o nizinach społecznych, ludziach klepiących biedę i żyjących wiecznie w konflikcie z prawem. Lekko zwariowana produkcja ma wiele atutów, a mimo to wydaje mi się być niedoceniana. Tymczasem mamy tu do czynienia z genialną rolą Williama H. Macy, który gra w zasadzie degenerata, człowieka, który nie zna moralności, nawet względem własnych dzieci, a liczy się dla niego tylko alkohol. Jego Frank Gallagher jest niesamowicie wiarygodny. Nie ma się w żadnym momencie wrażenia, że jest to postać przerysowana, o co byłoby nietrudno. Macy potrafi w dodatku jeszcze czasem nabrać widza, że Frank się zmieni, że może jednak ma jakieś ludzkie uczucia i odruchy. Wygląda jak menel, mówi jak menel i nie waha się przed zagraniem niczego. W niewymuszony sposób jest zabawny, ale jednocześnie nie jest to postać, którą można polubić.

      7. Steve BuscemiZakazane Imperium (Enoch "Nucky" Thompson)


Jeszcze jeden aktor, którego największym osiągnięciem stała się rola łotra. Nucky Thompson to zdecydowanie jeden z najbardziej wyróżniających się serialowych męskich bohaterów. Bohater nie do zapomnienia, bo o tak charakterystycznej twarzy jak twarz Steve’a Buscemiego. Aktor zwrócił na siebie uwagę grając przez całe życie na drugim planie i w końcu doczekał się swojej roli życia. Buscemi udowadnia, że i brzydal może dostać główną rolę, ale to oczywiście nie wszystko. Rola gangstera jest szyta pod niego, choć sama postać nie jest tak złożona i interesująca jak niektóre spośród wyżej wymienionych. Buscemi buduje swojego bohatera w oparciu o powściągliwość i to też jest jakaś metoda. Jego Nucky to gangster z klasą, ale jednocześnie też taki, którego należy się bać.

A jakie są Wasze typy? 

9 komentarzy:

  1. Irons jako Borgia jest fenomenalny - on stworzył tę postać od podszewki! oglądałam inną wersję 'rodziny' ale odtwórca roli Aleksandra przegrywa w przedbiegach ;)
    Benedict jako Sherlock to cud w cudzie, a Dr. House to już legenda :)
    reszty nie znam, ale świetne zestawienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz poznać choćby Franka Underwooda ;) warto ;)

      Usuń
  2. Jon Hamm w Mad Men jest kapitalny, to fakt. Od siebie dorzuciłabym jeszcze R. Armitage'a w "Północy i Południu" i Colina Firtha w "Dumie i uprzedzeniu", ale to miniseriale, więc nie wiem czy się liczą. :) No i jeszcze nowy ulubieniec - Aidan Turner w "Poldarku". Jest niesamowity!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczyć się mogą, czemu nie ;) Oglądałam "Północ - Południe" jak byłam mała, z mamą, więc niewiele kojarzę. A akurat fanką Firtha w "Dumie..." nie jestem. A ten "Poldark" to chyba będę musiała jednak sprawdzić, bo coraz więcej osób go ogląda.

      Usuń
  3. Ja bym jeszcze dopisała do tej listy Johna Luthera, tfu, to jest oczywiście Idrisa Elbę (tak, powinien być kolejnym Bondem, jest fenomenalny). I całą główną trójcę z "Ripper Street". Ach, i jeszcze jest przecież zimny jak lód, niepokojąco neurotyczny i zniewalająco piękny Rupert Penry-Jones w doskonale mrocznym "Whitechapel". No i ostatnio McConaughey w "Detektywie" - rany boskie. Przez całe lata miałam go za kolejne hollywoodzkie ciacho z wybielonymi zębami i nic ponadto, ale on wyrósł na tak świetnego aktora...
    I przyznaję, Irons genialny, Tym bardziej za nim przepadam, że dzielą mnie odeń raptem dwa stopnie oddalenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się nad Lutherem i w sumie powinnam była go także umieścić na tej liście. Ale już trochę dawno nie oglądałam, w końcu chyba od 1,5 roku nie było nowego odcinka, więc wspomnienia o nim mam przykurzone z lekka ;) McConaughey w "Detektywie" stworzył ciekawą postać, ale jednak jakoś nie wywarł na mnie takiego wrażenia jak pozostali z mojej listy.
      A co to znaczy, że od Ironsa dzielą Cię dwa stopnie oddalenia? Zaciekawiłaś mnie...

      Usuń
  4. Widziałam tego Sherlocka parę razy i od razu pomyślałam, że skądś go znam - dla mnie wypisz, wymaluj House. Mają sporo cech wspólnych. Z tym, że House jest o 100 razy lepszy; za serialem Sherlock nie przepadam, wręcz mnie irytuje i nie mogę tego oglądać, podobne emocje żywię też do tytułowego bohatera. A zachwytów nad tych serialem nie ogarniam.
    Shameless z kolei mnie zaciekawił, zapowiada się fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny ranking, chociaż brakuje mi tutaj Petera Dinklage jako Tyriona Lannistera ^^ Ale z Jeremym jako Borgią zupełnie się zgadzam, fenomen, bardzo wyrazista i charyzmatyczna postać, dużo zyskała ta postać dzięki głosowi Ironsa w ogóle <3 Cumberbatch jako Sherlock niebywały, w mojej opinii chyba nawet lepszy niż Downey Jr., ale to moja subiektywna opinia. Zapraszam do mnie, gdzie przeczytasz recenzję filmu Prisoners (2013) :) http://okreslac-znaczy-ograniczac.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie też pomyślałam o Tyrionie:)

      Usuń

Dziękuję, że zostawiasz po sobie ślad, bo to daje mi motywację do pisania. Fajnie jest mieć świadomość, że moje słowa nie trafiają w próżnię. Każdy komentarz czytam z uwagą, choć nie na każdy odpisuję. Nie widzę sensu w odpisywaniu dla samej zasady, kiedy nie mam nic do dodania. Mam nadzieję, że to rozumiesz.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...